Uwaga, zwierzę nie jest rzeczą, a adopcja nie ma nic wspólnego z zakupem! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnego (zainteresowanym wzór prześlemy e-mailem). Zastrzegamy prawo wyboru najlepszego domu dla psa.

filipek3

Jamniczek Filipek ma około 2 lat. Gdy był małym szczeniaczkiem jego pani sądziła, że dożyje setki – miała 80 lat, więc zafundowała sobie młodziutkiego pieska..

Filipek jakoś nie ma szczęścia – już dwa razy wrócił z adopcji. Za pierwszym razem rodzina twierdziła, że pies jest agresywny…a on jest tylko jamnikiem.. Za drugim razem ludzie mieli żal do psa, że nic nie chce jeść…prawda jest taka, że kupili mu Puffi – 15 kilo za 30 zł…

Filipek jest typowym jamnikiem. Nie jest agresywny, z ekscytacji podszczypie, coś tam usiłuje wymusić, ale nie jest wielce trudnym psem. Fajny, sympatyczny, taki do lubienia.

Szuka kochającego właściciela.

Kontakt w sprawie adopcji:

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Sopocie
ul. 1 Maja 32
81-828 Sopot

tel. 551 24 57

schronisko_sopot@wp.pl

adopcje: pon.-niedz. 10:00-17:00

filipek2












filipek1

Opublikowano środa, Lipiec 22nd, 2009 at 19:10
Kategorie wpisu adopcja, jamnik, pies, Trójmiasto
Możesz zostawić komentarz, lub trakować ze swojej własnej strony. Bookmark and Share

1

Komentrz do “Jamniczek Filipek w schronisku w Trójmieście – szuka jamniczego domu”

anja

Ja jednak uważam, ze przed adopcją jamnika trzeba pomyśleć, bo to są pieski z charakterkiem :) Sama miałam jamnikopodobnego, dożył u mnie późnej starości ale miewał swoje „zasady” i humorki, z którymi trzeba było umieć „żyć”. Jasne, że nie było to nic strasznego np. z dziećmi bawiła się tylko tak długo jak ona miała ochotę potem lekkim chapnięciem mówiła dość (inne moje psy dawały sobie wejść na głowę, ewentualnie chowały się pod stół. Jak na dworze było zimno i mokro to pies nie zamierzał spacerować – zrobił swoje i do domu :) Jak mu się nie chciało iść po schodach, to stał pod windą i ani myślał iść za mną – w końcu musiałam po niego wrócić, bo byłam bardziej ugodowa :) No i przez całe życie nie dał się nosić na rękach, ale to nie wiem czym było spowodowane, bo brałam go ze schroniska bardzo zastraszonego i być może miał jakieś przykre przeżycia.

Skomentuj